FANPAGE:


niedziela, 10 sierpnia 2014

Hej, teraz piszemy my, świnki!!!

Postanowiłyśmy, że ukradniemy tego bloga Naszej i będziemy Wam pisać - my znaczy - Nutka i Lusia! Przejmujemy tego bloga! Ja (Nutka) będę pisać na fioletowo a ten kurdupel na kremowo.

O tym co ostatnio było i jest

Ostatnio dostałyśmy nowe mieszkanko. Jest dużo większe. Fajnie jest w środku ale nie ma półki. Tak lamentowałam, że Nasza dała taki hamak. Już lepiej ale to nie to samo.
     Ta mała Luśka mnie denerwuje ale mimo wszystko fajnie, że jest. Wkurza mnie, bo cały czas coś gada i nawija o niczym, dodatkowo ciągle chce się przytulać a ja cenię sobie... jak to się nazywa...przes...przestrzeń osobista! Tak! Cenię sobie przestrzeń osobistą. Ale jednak... zawsze razem raźniej... 
    Jak kiedyś poszłyśmy w takie miejsce, które nazywa się chyba ogórek to nawet fajnie było razem na kocyku leżeć obok siebie ale w klatce - mniej. Muszę od niej czasami odpocząć.
    Wczoraj dostałyśmy takie mięciutkie pudełka w kolorze fioletowym (moim ulubionym) i Nasza dała je nam do klatki. Fajne są, i mają przegródki więc mogę sobie odpocząć od małej. Ja wolę to bliżej drzwi ale mała ma lepiej bo jest bliżej sianka i czasami ją podsiadam. Wtedy jest zła jak osa i pyskuje czemu i czemu, że ona nie może to mojego i tak dalej. Wtedy muszę ją bardziej ustawić do pionu bo ja tu rządzę.... Pfff... Idę moi kochani, zgłodniałam, ostatnio jadłam jakieś.... 10 minut temu! Jak to możliwe, że jeszcze żyję?! Pa!!  

To ja Lusia. Nie wiem za bardzo o czym Wam napisać bo Nucia już opisała większość wydarzeń... Aha! Mam! Nie poszłyśmy do ogórka tylko do OGRÓDKA! Ha! Jestem mądrzejsza ;) Ale jej nie mówcie bo dostanę w ucho. 
   Mam zamiar zacząć się buntować. Od teraz nie będę jej ustępować, nie chcę żeby kręciła na mnie tym grubym tyłkiem! Trzymajcie ciuki! Oj... kciuki nie ciuki :)

poniedziałek, 12 maja 2014

Była jedna świnka, teraz są dwie! Czyli co i jak...

Nowa koleżanka :D

Wczoraj (11.05) przyjechała do nas świnko-dziewczynka. Ma około miesiąc. To brązowo-biało-żółta rozetka. Dałam jej na imię Lusia.
     Łączenie ciągle w toku. Nutka zdecydowanie chce dominować a mała nie stawia oporu. Mimo to Nutka ciągle przegania ją od misek, kuwetki (mała już się nauczyła od Nutencji). Kiedy na noc zostawiłam je na wybiegu, dałam domek z polaru i legowisko. Pierwsze było legowisko postawione dla Nutki bo Lusia siedziała w sianie. Nutka jak dopadła legowiska to wytarzała się pod pełnym politowania spojrzeniem małej. Jednak gdy Nutka zgłodniała (znowu!) i poszła do miski Lusia postanowiła sprawdzić o co chodzi z tym tarzaniem. No i oczywiście pobiła rekord tarzania się!! Nutka rozochocona chciała wskoczyć do legowiska i obróciła się w locie i .... spadła na Lusię. Chwilkę leżały razem a potem czar prysł i Nutka wywaliła młodą po czym sama poszła się wy**** do kuwety. Lusia wykorzystała moment i walnęła się do legowiska a Nutka biedna chodziła dookoła wybiegu. Wtedy dałam domek (z polarku, odkryty z jednej strony, z firmy Timani) i spokój w nocy. Dziewczyny padły wykończone. Rano Nutka nie wypuszczała Lusi z legowiska, więc zabrałam. Teraz Lusia jest upchnięta w stosie siana a Nutka na polarku dalej nie wypuszcza małej z siana. Nie dopuszcza do misek ani nic... Ale nie ma kręcenia tyłkami, na początku było szczękanie zębami, teraz już nie. Nutka często jak mała wyjdzie to biegnie do niej i wali ją nosem, nie wiem czy nie gryzie ale raczej nie bo nie ma pisków, śladów po ugryzieniach również. Czasem jednak Luśka odda Nutce, to wtedy starsza ucieka, potem wraca i oddaje znowu...
Zwariować można! Kiedy to ustalanie hierarchii się skończy no?!
Fotki; 

Chwila spokoju (ten moment z tarzaniem)

czwartek, 24 kwietnia 2014

Historia z trzech miesięcy w pigułce cz. 2

Ostatnie wydarzenia

Siemka!  Ostatnio moja Nutencja postanowiła opuścić swoja terytoria (czyt. mój pokój). Teraz może nutkowe sprawozdanie:
Kiedy ta duża wyszła z pokoju, postanowiłam uciec. Wspięłam się po poduszce zagradzającej wybieg od pokoju i zeskoczyłam na dół.  Drzwi były otwarte więc nie napotkałam już przeszkód. Nagle jakieś wielkie coś oderwało się od ściany (czyt. drzwi) i ledwo umknęłam z życiem. Kiedy ta duża mnie zobaczyła, zrobiła takieeee oczy! Ja nie chciałam jeszcze wracać więc schowałam się pod takim dużym czarnym czymś. TO się ruszało! Duża  zaczęła się śmiać i wołać, że Nutka (niby ja) integruje się z psem! Potem zaczęło mi być tak ciepło, że zasnęłam. Ledwo pamiętałam, żeby zaznaczyć pieseła (czyt. osikać). Potem obudziłam się i zobaczyłam, że ten pies siedzi w kącie jakiś taki przestraszony. Ja też się przestraszyłam i zaczęłam kwikać! Zleciała się cała rodzinka i zabrali mnie do domu...  THE END
___________________________________________________________________________
Więc może wyjaśnienie: Przebieg ucieczki Nutki to tylko domysły. Tylko takie miejsce znalazłam. Co do psa - przeżył  to okropnie. Piszczał potem pół dnia. Śladów po ugryzieniach brak.  
Baju! 


wtorek, 22 kwietnia 2014

Historia z trzech miesięcy w pigułce cz.1

Oswajanie

Na początku, gdy Nutka do nas przyjechała, była malutka, cicha i wystraszona. Dopiero po trzech dniach zaczęłam wkładać rękę do klatki. Wyposażona w ogórek zaczęłam oswajanie.
     Kiedy po raz pierwszy włożyłam rękę z ogórkiem, Nutka wahała się pół godziny. Niestety, nie odważyła się podejść. Trudno. 
     Dzień następny. Ogórek, ręka, klatka. No i .................... Sukces!
Nutka podeszła i słodko chrupała ogórka. 
     Krok następny: Głaskanie
Po paru dniach podawania ogórka, postanowiłam pogłaskać Malutką. Jeszcze wtedy bałam się jej gwałtownych ruchów, więc gdy N. zaczęła biegać wystraszona ja prawie dostałam zawału. 
     Dobra trzeba być twardym. Jeszcze raz, następnego dnia. Po 3/4 dniach udało się. 


Pierwszy wybieg

W środę (to były ferie w pomorskim, nie pamiętam kiedy dokładnie) przyszedł kojec.
Kupiłam podkłady Seni sztuk pięć. Rozstawiłam kojec (bardzo polecam dla osób, które boją się wypuszczać świnkę na pokój) okazał się spory więc się ucieszyłam. Do tego materacyk i już. Wybieg się udał, świnka popcorningowała (popcorning - radosne podskoki świnek).

Dalsze postępy

Teraz będzie od myślników, najważniejsze już opisane :P
- Nutka i pierwsze gruchanie podczas głaskania
- Pierwsza wyprawa powietrzna (noszenie na rękach po pokoju) bez paniki
- Akceptacja psa i domowników
- Ucieczka na pokój z wybiegu: Nie zamknęłam dokładnie i uciekła. Schowała się w zrolowanym dywanie xD
- I ostatnie: Dzisiejszy wybieg na ogródku. Wygrzewała się na słońcu przez godzinę a jak chciałam ją zabrać do domu to mnie pogryzła... 
Dorzucał foty:

Krótki wstęp czyli co i jak w świńskim świecie...

Wstępnie o prośku:

Jestem Nutka, mam około 4 miesiące i... ta wredna duża mówi, że jestem gruba! To nieprawda - ja mam tylko masę grzewczą! Ważę tylko 662 gramy. 
_________________________________________________________________
Tak tylko dorzucę, że Nutka jest świnką przechwyconą w drodze do sklepu zoologicznego. Transakcja na szybkiego przeprowadzona w ciężarówce. Wcześniej już planowałam zakup świnki więc... Jak tylko trafiła się okazja - wykorzystałam ją. Miałam adoptować świnkę lecz ona nagle zachorowała i to ciężko a ja jestem tylko nowicjuszem więc musiałam zrezygnować. Adopcja i tak została wstrzymana.
_________________________________________________________________
Ta duża odeszła na chwilę od kompa to ja (Nutka!) napiszę jeszcze tylko, że jestem świnką oryginalną - z przodu i po boczkach mam krótkie włoski a na kuperku mam piękną pelerynkę!
_________________________________________________________________
OK. To tyle na wstęp. Następne posty będą już ciekawsze. Dodaję, że świnkę jest u mnie od 29 stycznia. 

Jeszcze tylko mordka Nutki:

Powered By Blogger